Ana i on – Asia Wysoczyńska

Jakiś czas temu siedziałam sobie w pokoju Asi Wysoczyńskiej i przeglądałam zdjęcia jej ostatniej kolekcji. Wcześniej obejrzałam ubrania na żywo, kilka nawet przymierzyłam (moim faworytem pozostaje bluzka, którą widzicie powyżej – idealnie skrojona, z pięknym tyłem zapinanym na suwak). Siedziałam i myślałam: co mi ta kolekcja przypomina? Wiedziałam, że inspiracja wykorzystana przy tworzeniu tych ubrań jest mi szczególnie bliska, ale z powodu chwilowego zaćmienia zupełnie nie byłam w stanie jej zidentyfikować. Z pomocą przybyła oczywiście sama autorka tłumacząc, że HEroSHE (to właśnie tytuł ostatniej, dyplomowej kolekcji Asi) powstała z fascynacji strojem samuraja.

Stąd mocniej zaznaczone ramiona, fałdy, kroje przypominające momentami zbroje… HEroSHE to opowieść o miejskich wojownikach. Kolorystyka, można powiedzieć, ostatnio typowa: szarości, czernie, przełamane czasem mocnym akcentem amarantu. Materiały: jedwabie, kaszmir, wełna, acetat z metalem. Główny zamysł stojący za konstrukcją: „Tytuł HEroSHE ma zwrócić uwagę na to, że często patrzymy na coś i odczytujemy to błędnie. Tak jest właśnie w przypadku zbroi samurajów: coś, co nam wydaje się skomplikowane, może nawet bałaganiarskie, jest w rzeczywistości proste i oczywiste, jeśli tylko poznamy stojącą za tym symbolikę” – tłumaczy Asia. Stąd pomysł, by zaskakiwać odbiorcę. Spódnica okazuje się więc być spodniami, a minimalistyczny przód nie zapowiada zdobionego fałdami tyłu.
Gdy dodamy do tego typową dla Asi chęć kształtowania sylwetki przy pomocy ubrań, otrzymujemy idealnie skrojone zbroje dla współczesnych samurajów.